Genowefa Mazur- Hodyszewska Poetka

20 lutego 2021r. obchodzimy czwartą rocznicę śmierci Pani Genowefy Mazur – znanej przez wielu z nas „hodyszewskiej poetki”. Pani Genowefa, urodziła się w 20.11.1927 roku we wsi Olszewo w rodzinie Topczewskich, jako piąte dziecko. Wcześnie osierocona przez ojca, przeżyła trudne dzieciństwo, naznaczone tragicznymi wydarzeniami już na początku II wojny światowej. W wieku 12 lat znalazła się w centrum bitwy o Olszewo. Na jej oczach Niemcy zabili  siostrę i szwagra, sąsiadów, znajomych oraz uczestniczących w potyczce z niemieckim najeźdźcą żołnierzy polskich.  To  pozostało w jej sercu na zawsze.

Życie nie rozpieszczało Pani Gieni. Od młodych lat ciężko pracowała w domu rodzinnym. Po ślubie w latach 50-tych razem z mężem Edwardem, prowadzili gospodarstwo rolne najpierw wsi Wołkuny, potem w Fermie, a ostatecznie w jej wymarzonym i  ukochanym Hodyszewie. Posiadali również własny młyn, w którym pracowali dniami i nocami, aby zapewnić byt swojej rodzinie – mieli pięcioro dzieci, cztery córki i syna. W wieku 50 lat została wdową. Na jej barkach spoczął trud prowadzenia domu
i gospodarstwa… Cieszyła się, że mogła mieszkać u stóp ”Pani Hodyszewskiej”, u której zawsze szukała pocieszenia i pomocy w trudnościach. W ostatnich latach swojego życia należała do Legionu Maryi
– wspólnoty, w której udzielała się aktywnie dopóki zdrowie jej pozwalało. Wiara była dla niej bardzo ważna i wyznaczała cel jej życia. Pomimo wielu przeciwności, Pani Gienia, nigdy się nie uskarżała. Kochała życie i ludzi. Dla każdego miała dobre słowo, ciepły uśmiech, a nierzadko wiersz. Pisanie było jej pasją od młodych lat. Niestety, wojna przerwała edukację, do której, z racji wielu obowiązków, nie mogła już wrócić, nad czym bardzo ubolewała. Dopiero pod koniec lat 70-tych, gdy dzieci dorosły, pojawiło się więcej wolnego czasu i pewnego rodzaju pustka, a wraz z nią tęsknota za dawną pasją. Nie chciała życia bez celu. Z wielkim zaangażowaniem poświęciła się więc pisaniu. Jednym z głównych tematów jej twórczości stały się tragiczne wydarzenia z rodzinnej wioski z września 1939 roku. Pamiętała to dokładnie, każde miejsce, słowo, każdy szczegół… Wspominała je tak, jakby wszystko wydarzyło się wczoraj, i spisała to wszystko w swoich wierszach. Stała na straży pamięci o pomordowanych. Co roku uczestniczyła w obchodach upamiętniających bitwę o Olszewo. Wygłaszała wówczas przemówienia i recytowała swoje wiersze, by oddać hołd poległym. Zresztą Pani Gienia bardzo chętnie uczestniczyła we wszystkich uroczystościach, na które była często zapraszana. Szczególnie ukochała sobie te wojskowe, bo żołnierzy ceniła za odwagę, poświęcenie, niezłomność
i walkę o pokój w Ojczyźnie. Do każdego takiego wydarzenia była perfekcyjnie przygotowana – odświętny strój, stosowne przemówienie i wiersz… Wielokrotnie podkreślała, że jest kobietą prostą, że jej wiersze są proste, ale płynące z głębi serca, z wewnętrznej potrzeby. Pisała także  wiersze z okazji uroczystości kościelnych, gminnych, szkolnych, świąt narodowych… Wielu może się poszczycić piękną imieninowa lub okolicznościową „rymowanką” Pani Gieni. Nigdy nie wygłosiła dwa razy tego samego tekstu. Zawsze starała się coś zmieniać, pisać nowe rzeczy, udoskonalać to, co już kiedyś powstało. Swoje słowa opierała na wiedzy z książek, bo jak mawiała: „Żeby coś napisać, najpierw muszę wiedzieć”.

.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Aktualności (GOK). Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.